styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy  świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartośc - patrz tekst na główniej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.

Dlaczego KURIER DĄBROWSKI odpowiada za biedę Powiśla? Na czym polega wina Pawła Sroki?

2013-02-17 15:55

– część 3

„Szemrane" towarzystwo

Nawiązując do poprzednich części prezentowanej tutaj historii „Kuriera Dąbrowskiego", ktoś mógłby powiedzieć, że nie można było mieć pretensji do Rzeszuty, iż pisał o kimś lub fotografował się z kimś, o kim przecież nie mógł wiedzieć, że był komunistycznym agentem czy też przestępcą, tym bardziej nie mógł wiedzieć, że ktoś, kogo np. promował, w przyszłości zostanie uznany za przestępcę. Gdyby miało to miejsce raz, dwa lub trzy razy, byłoby łatwo wytłumaczalne. Zastanawiający jest jednak fakt, iż Rzeszuto tego typu dziwnych znajomości miał mnóstwo, że on po prostu często obracał się w towarzystwie, które czasem określa się mianem „szemrane".

Zaprzyjaźnionym z Rzeszutą politykiem ówczesnej lewicy– (jak można przyjąć na podstawie publikowanych materiałów, np. zamieszczonego w poprzednim odcinku zdjęcia) - okazał się senator PSL Józef Sztorc. (KD, nr 9 / 2000, str. 26, nr 11 / 2000, str. 48, nr 8 / 2001). Była to kolejna osoba, o której względy (i pieniądze za reklamę?) zabiegał Rzeszuto i która później okazała się być przestępcą. W 2010 Sztorc został skazany przez Sąd Okręgowy w Tarnowie na karę 2 lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania oraz 800 tys. zł grzywny za udział w praniu brudnych pieniędzy.

Od lewej: Rzeszuto, senator Sztorc, burmistrz Początek i dyrektor DDK Chojnowski


W 2002 roku Rzeszuto promuje w swoim piśmie funkcjonariusza policji, który w okresie PRL-u był oficerem SB. (KD, nr 1 / 20002, str. 27), zaś rok później zamieszcza w „Kurierze Dąbrowskim" zdjęcie m.in. z Wojciechem Wierzewskim, który okazał się być b. tajnym współpracownikiem komunistycznej Służby Bezpieczeństwa. Jako tzw. Kontakt Operacyjny (KO) o pseudonimie „TOWER" donosił SB m.in. na studentów i naukowców w USA. Ujawnił to w czasie swego wykładu Marek Ciesielczyk w Chicago 1 lutego 2009 roku. (KD, nr 4 / 2003, str. 26).

patrz tutaj film TVP POLONIA nt tego wykładu dr.Ciesielczyka:

http://www.myspace.com/video/komitet-pami-ci-polonijnej-w-chicago/dr-ciesielczyk-w-tvp-polonia-ujawnia-nazwiska-esbek-w/52245621

 

Redaktor Rzeszuto dumnie pręży pierś także na zdjęciu z ambasadorem komunistycznych Chin w 2003 roku, które uchodzą za jeden z najbardziej totalitarnych reżymów na świecie. Rzeszuto nie był wówczas przecież politykiem, lecz dziennikarzem i nie musiał pozować do zdjęcia z przedstawicielem komunistycznej nomenklatury chińskiej. (KD, nr 12 / 2003, str. 32) Patrz: zdjęcia Rzeszuty z Wierzewskim i ambasadorem Chin Yuan Guisenem w poprzedniej części naszego cyklu.


Nowy Kurier Dąbrowski Pawła Sroki

Od września 2004 roku w Dąbrowie Tarnowskiej zaczął się ukazywać „Nowy Kurier Dąbrowski" pod redakcją Pawła Sroki. Miało to być pismo – zdaniem nowego redaktora naczelnego – „w pełni niezależne". Sroka napisał: „'Nowy Kurier Dąbrowski' w oczywisty sposób nawiązuje do trzynastoletniej tradycji 'Kuriera Dąbrowskiego' i będzie jej naturalnym kontynuatorem". (NKD, nr 1 / 2004)

Paweł Sroka nie zaczął zbyt dobrze swej działalności jako redaktor „Nowego Kuriera Dąbrowskiego", wyznając na jego łamach z rozbrajającą szczerością, że jako dziecko próbował ukraść w sklepie dąbrowskim... pastę do butów. (NKD, nr 2 / 2004) Pod koniec 2004 roku był raczej pewien, że uda mu się utrzymać przy życiu „Nowy Kurier Dąbrowski". Pisał wówczas: „Dziś... trudno byłoby znaleźć kogoś, kto zakładał, że – po śmierci Jurka – pismo padnie". (NKD, nr 3 / 2004) Sroka zapewne sądził, że sieć znajomości, kontaktów stworzonych przez Rzeszutę pozwoli na zdobycie odpowiedniej liczby reklam, zapewniających dalsze funkcjonowanie pisma. Stosował przy tym podobną metodę unikania pisania o rzeczach istotnych i przede wszystkim krytyki władzy. Pisał więc na przykład o 60. rocznicy powstania Ligi Obrony Kraju (NKD, nr 3 / 2005), o Dniu Matki, jubileuszu Polskiego Towarzystwa Lekarskiego (NKD, nr 4 / 2005) czy też o „Dniu Dębu" (NKD, nr 6 / 2005) albo o nadwrażliwości na aspirynę lub o Majach i Aztekach. (NKD, nr 1-2 / 2006, str.26)

Gdy pojawiła się krytyka pisma i zarzuty braku obiektywizmu, Sroka zareagował na łamach „Nowego Kuriera Dąbrowskiego" w taki oto sposób: „To jedyna w tym regionie całkowicie prywatna gazeta, której nie współfinansuje żaden lokalny samorząd ani żadna partia polityczna". (NKD, nr 4 / 2005, str. 3) W lipcu 2005 roku sam Sroka – o dziwo - przyznał, że „...Kurier wydawany pod redakcją Jerzego Rzeszuty miał swój wyraźny, polityczny profil (...) (Rzeszuto) brał udział w wyborach jako kandydat tej czy innej partii (...) Otóż ja takich ambicji nie mam. (...) Żadna z działających na polskiej scenie politycznej partii nie zdołała mnie do siebie przekonać (...) Ja im wszystkim – od lewej do prawej – po prostu nie ufam. No, prawie wszystkim (dodaje jednak Sroka!), bo na kogoś przecież sam także zawsze głosuję...". (NKD, nr 5 / 2005, str. 3)

Szkoda, że Sroka nie wyjawił wówczas czytelnikom, na kogo to „zawsze głosuje". Tego typu technika zohydzania wszystkich polityków, stosowana jest bardzo często przez lewicowo-liberalne media w III RP. Wiadomo bowiem, że ludzie sfrustrowani z powodu aktualnej sytuacji politycznej najczęściej nie biorą udziału w wyborach. Do urn pójdą zaś zawsze ci, którzy – w danym momencie – czerpią jakieś korzyści z rządów partii x lub y. Widoczne jest to zwłaszcza na tzw. prowincji, gdzie od lat rządzą te same układy czy klany. Jeśli więc zohydza się politykę generalnie, utrwala się funkcjonujący już w danym momencie system. W ten sposób można na przykład zakonserwować na długie lata rządy w jakiejś gminie czy powiecie, zwłaszcza tak małym, jak dąbrowski. Należy więc przypuszczać, że Sroka wiedział, co robi.

Co więcej, w tym samym numerze „Nowego Kuriera Dąbrowskiego" o walce wyborczej napisał „cyrk, zwany potocznie kampanią wyborczą". Nie przeszkodziło mu to jednak brać pieniędzy od tych „cyrkowców" za reklamy wyborcze. I tu Sroka popełnił chyba swój pierwszy błąd, który miał go kosztować w przyszłości wiele. Pisząc o „cyrku", tłumaczył się jednocześnie, że będzie publikował jednak reklamy wyborcze. Jakie ogłoszenia opublikował Sroka w pierwszej kolejności? Postkomunistycznego SLD, na przykład potężną reklamę wyborczą senatora Mieczysława Mietły (NKD, nr 5 / 2005, str. 20-21). W kolejnym numerze Sroka opublikował (i to na drugiej całej stronie) reklamę wyborczą Bolesława Łączyńskiego z Platformy Obywatelskiej, zaś nieco dalej (znowu na dwóch stronach) ponownie reklamę wyborczą SLD – Mieczysława Mietły oraz samego Sojuszu Lewicy Demokratycznej. (NKD, nr 6 / 2005, str. 20-21 i 39). W kolejnym numerze „Nowego Kuriera Dąbrowskiego" wyeksponowana na drugiej stronie zostaje reklama wyborcza sojusznika postkomunistów – PSL – ogłoszenie wyborcze Wiesława Wody. (NKD, nr 7 / 2005, str. 2) oraz „odprysku" SLD – SDPL. Na 31 stronie jest co prawda reklama PiS, ale tylko na pół strony. Ginie ona w morzu reklam formacji lewicowych.

Sroka obwieszcza z jednej strony: „mam gdzieś politykę i polityków", z drugiej zaś strony znajdujemy na łamach „Nowego Kuriera Dąbrowskiego takie oto słowa: „...elektorat był 'ogłupiany' jedynie słusznymi koncepcjami ojca dyrektora Rydzyka (ten wydał swojej trzódce wyraźny rozkaz głosowania tym razem na PiS...)" oraz laurkę na cześć polityka PO Łączyńskiego. (NKD, nr 8 / 2005, str. 2) Sroka nie ukrywa swej niechęci np. do PiS, ironizując także, gdy sprawa dotyczy duchownego. Gdy pisze o spotkaniu z Kaczyńskim, najważniejszą rzeczą wydaje się to, że lider PiS spóźnił się na spotkanie. Opublikowany przez Srokę komentarz „czytelnika" ma być pointą, która powinna zniechęcić ludzi do Prawa i Sprawiedliwości: „Ja też głosowałem na PiS i bardzo tego żałuję... Mam nadzieję, że wielu już przetarło oczy i zobaczyło rzeczywistość z Kaczorami!".


Kto się coraz bardziej „kundlił"?

Sroka chyba się trochę zagalopował w swej krytyce prawicy i promowaniu postkomunistów i liberałów, którzy wybory jednak przegrali w 2005 roku. Nie dało się już wtedy ukryć, jaki profil polityczny ma „Kurier". Porażka postkomunistów i liberałów musiała oznaczać dla Sroki mniejszą liczbę reklam. Wydaje się, że wówczas Sroka zaczął się martwić o los „Nowego Kuriera Dąbrowskiego. 15 września 2005 roku ruszyła strona internetowa www.kurier.zicom.pl , co oznaczało, że Sroka był już przygotowany na ewakuację do Internetu.

Redaktor naczelny próbował jeszcze ratować wersję papierową „Nowego Kuriera Dąbrowskiego", starając się nieco urozmaicić jego treść. Pojawił się więc artykuł nieco krytykujący lokalne władze, co musiało być dla nich szokiem. Sam Sroka napisał, że po tym artykule, gdy spotkał go jeden z urzędników magistratu, spytał: „Obraził się Pan na nas, czy co...?" (NKD, nr 1-2 / 2006 Te słowa pośrednio wskazują na stosunki, jakie panowały między Pawłem Sroką i lokalnymi władzami. Te ostatnie były zaskoczone lekko (trzeba podkreślić) krytycznym wobec nich artykułem w „Nowym Kurierze Dąbrowskim".

Oczywiście Sroka zaprezentował swe „oburzenie". Jak władza może tak traktować dziennikarza? Wówczas to właśnie napisał m.in.: „dziennikarstwo z roku na rok coraz bardziej kundli się i szmaci, służąc najprzeróżniejszym interesom, a nie poszukiwaniu prawdy." Na szczególną uwagę zasługuje kompromitujący Srokę jako dziennikarza fakt, iż uznał on, że w skali globalnej początek upadku mediów stanowiło „pojawienie się amerykańskiej stacji komercyjnej CNN".

Dalej Sroka pisze: „... z czasem przyzwyczaja się ona (tj. lokalna władza, przyp. red.) do bardzo przyjemnej myśli, że cokolwiek napisze, wygłosi lub powie – zaraz ukazuje się to w druku (...) Władza w ośrodkach takich, jak Dąbrowa, Żabno czy inny Szczucin – robi co chce, bo tak naprawdę jest poza jakąkolwiek kontrolą. (...) pisma albo wprost prowadzą medialne interesy lokalnych władz, albo korzystają z ich cichego wsparcia na zasadzie: niech Pan, Panie Burmistrzu, szepnie słówko tej czy innej firmie..." (chodzi Sroce zapewne tutaj o pomoc lokalnych władz w zdobywaniu reklam dla lokalnych mediów, sprzyjających tej władzy). (NKD, nr 1-2/ 2006, str. 3) Z jednej strony Sroka dystansuje się od takich metod „współpracy" lokalnych mediów z lokalną władzą, z drugiej jednak dodaje z rozbrajająca szczerością: „...Czasem on (burmistrz Początek, przyp. red.) mi pomaga (...) czasem ja jemu".

Jak już stwierdziliśmy wcześniej, zamanifestowanie przez Srokę wyjątkowej niechęci do prawicy i promocja postkomunistów i liberałów, którzy przegrali wybory w 2005 roku, było - naszym zdaniem - jedną z przyczyn późniejszego zmniejszenia się liczby reklam w „Nowym Kurierze Dąbrowskim". Drugą zaś – ochłodzenie stosunków z miejskimi władzami samorządowymi po wspomnianym lekko krytycznym artykule. Władza lokalna w Polsce (a zwłaszcza na Powiślu) nie znosi bowiem krytyki, nawet tej delikatnej. Zamieszczając ten chyba pierwszy krytyczny artykuł, Sroka zapewne próbował uatrakcyjnić pismo i ratować jego papierową wersję przed grożącym upadkiem (teraz portal e-Kurier Dąbrowski stosuje podobną taktykę, publikując czasem także coś krytycznego). Opublikował nawet zarobki władz (NKD, nr 1-3 / 2007), co wcześniej było nie do pomyślenia. Komentarze, które się wtedy zaczęły pojawiać w Dąbrowie Tarnowskiej, potwierdzają naszą interpretację sytuacji, w której znalazło się wtedy pismo: „Kurier pada, zaś tonący... brzytwy się chwyta ..." (NKD, nr 1-2 / 2006, str. 3) W 2006 roku Sroka był w stanie wydawać swe pismo co dwa miesiące, zaś w roku 2007 ukazały się tylko 4 numery, po czym Sroka skapitulował.

Okazało się, że lokalny dziennikarz nie może być swego rodzaju „pół-dziewicą". Albo idzie na całość, pisząc panegiryki na cześć lokalnej władzy i nigdy nie odważy się jej skrytykować (wtedy może liczyć na reklamy, z których żyje, jak np. Rzeszuto), albo skazany jest na plajtę, gdy popadnie w niełaskę tych władz, gdyż one mu nie pomogą w znalezieniu reklamodawców.

Sroka co prawda tłumaczył likwidację papierowej wersji „Nowego Kuriera" ekspansją Internetu, lecz – naszym zdaniem – było to tylko quasi-wytłumaczenie upadku jego pisma. Z naszego 1,5-rocznego doświadczenia wynika bowiem, iż na terenie wiejskim i małomiasteczkowym, takim jak Powiśle, z Internetu informacje czerpią tylko nieliczni (zazwyczaj młodzi) ludzie. Wersja papierowa „Prawdę mówiąc" sprzedaje się bardzo dobrze. W naszej ocenie internetowy portal www.prawdemowiac.pl odbiera nam na Powiślu zaledwie ok. 500-1000 czytelników, którzy nie kupują równocześnie wersji papierowej naszego pisma. Pozostali kupujący wersję papierową „Prawdę mówiąc' albo czytają równocześnie portal internetowy, albo tylko wersję papierową. Medialna rola Internetu nie jest jeszcze w naszym powiecie tak duża jak np. w dużych miastach. Dlatego warto wydawać w dalszym ciągu tradycyjną, papierową gazetę.

Decydującą rolę tejże papierowej wersji pisma dostrzegł także burmistrz Dąbrowy Tarnowskiej Stanisław Początek, któremu – jak się wydaje – nie wystarczyło istnienie portalu „e-Kurier Dąbrowski" (bardziej mu przychylnego niż nasz, delikatnie mówiąc) i zaczął wydawać właśnie tradycyjne, papierowe pismo. Wróżymy mu jednak taki sam los, jaki spotkał w 2007 roku „Nowy Kurier Dąbrowski" Pawła Sroki – upadek – ze względów bardzo prozaicznych – pismo Początka jest po prostu nudne. Szkoda tylko, że jego publikację finansujemy także my, podatnicy, jako że jest miesięcznikiem gminnym (formalnie wydawcą jest Dąbrowski Dom Kultury, którego dyrektorem jest Paweł Chojnowski) .

Część 4 i ostatnia za miesiąc.

Napiszemy w niej o „e-Kurierze Dąbrowskim" żony Pawła Sroki.

 

Na zdjęciu powyżej:

Paweł Sroka, uczeń i następca Jerzego Rzeszuty, obecnie współpracownik Telewizji Kraków, zdj. TVP

_______________________________________________________________________________

 

Poniżej relacja filmowa (fragmenty) z wykładu dr. Ciesielczyka w Phoenix w Arizonie w styczniu 2013.


Filmy

Wróć

Komentował Niedz19-02-201316:21

Bardzo pouczający tekst, kompromitujący autora Kuriera Dąbrowskiego i dobrze

Komentował Osi19-02-201316:47

Gdy nie Prawdę mówiąc część ludzi uwierzyłaby burmistrzowi Początkowi (chyba krewnemu Rzeszuty?) , że tenże Rzeszuto był wielki człowiekiem i zasługuje na ulicę. Tymczasem jest odwrotnie.

Komentował IPN19-02-201316:49

A ja coś tak czuję, że redaktor Ciesielczyk ma coś w zanadrzu po swych wizytach w IPN i zapewne ujawni to już po nadaniu imienia jakiejś ulicy pewnej osoby publicznej? Czy mam rację redaktorze?

Komentował he he he19-02-201316:50

Chciałbym wtedy widzieć minę Sroki i Początka, he he he

Komentował hej19-02-201316:56

Sroka sam pośrednio przyznał, że portal lub gazeta żeby żyć musi korzystać ze wsparcia wladzy lokalnej.

Komentował Sroka jest zabawny19-02-201316:58

Sroka innym zarzuca , że prą do władzy, a sam od kilkunastu lat pracuje dla telewizji publicznej, czytaj rządowej. Gdy powiedział coś krytycznego wobec władzy, to by skończył tak jak inni dziennikarze z TVP.

Komentował TVP19-02-201317:03

Gdyby nie telewizja publiczna , Sroka zdychałby z głodu, dlatego musi mocno trzymać się klamki rządowej telewizji.

Komentował towarzysz19-02-201317:11

Jedna z korzyści powstania Prawdę mówiąc to to, że Kurier Sroki jest trochę lepszy niż dwa lata temu, a Sroka lepiej pracuje w Telewizji Kraków. Dwa dni temu widziałem jego relację z Tarnowa i była znacznie lepsza niż te dotychczasowe. Sroka boi się chyba , że jego głowa teraz poleci za te obrzydliwe treści, które opublikował niedawno?

Komentował Kaka19-02-201317:14

No zgoda, taki facet nie powinien pracować dla telewizji publicznej, skoro używa wulgarnego języka , a w przeszłości pisał nieobiektywnie. Bo w końcu jest faktycznie jakąś "twarzą' tej publicznej telewizji.

Komentował historyk do poprzednika19-02-201317:19

Ty, ale trzeba przypomniec kto to był Kryże, w PRL-u sądził opozycję, a niedawno za PISU był wiceministrem, hi hi, a Dziża pisał, że działalnośc w SB to błąd młodości a w tamtym roku organizował Festiwal Niepodległości. Dobre!

Komentował Długi19-02-201317:19

Sroka jest slabym dziennikarzem, on chyba ma tylko maturę?

Komentował Wojtek19-02-201317:31

Sroka zawsze udawał, że on to z władzą nie ma nic wspólnego, tylko inni lgną do władzy, gdy tymczasem od kilkunastu lat pracuje dla publicznej telewizji he he he

Komentował ile19-02-201318:57

Kurier Dąbrowski, który kształtował opinię publiczną ukształtował wiele intelektualnych ofiar ???

Komentował j19-02-201322:26

Dlaczego czepiacie Sroki ? Może podyskutujemy o byłym , / św. pamięci / redaktorze KURIERA ?

Komentował Czytelnik20-02-201307:40

Temat nieżyjącego już redaktora Kuriera Jerzego Rzeszuty był poruszony w dwóch poprzednich odcinkach tego cyklu, a teraz mowa jest o następcy Rzeszuty, który nadal działa w telewizji publicznej, a jego żona prowadzi e-Kurier Dąbrowski, na łamach którego porównuje się tych , którzy krytykują ten portal do .... faszystowskich dziennikarzy. To jest poziom intelektualny i moralny Srok.

Komentował Lolita20-02-201311:28

Brawo Panie Redaktorze za obnażanie "niezależnego dziennikarstwa".

Komentował Julia20-02-201317:19

Ten pan Sroka to wyjątkowo bezczelny człowiek , jeśli zarzuca innym, że pracują dla władzy, a sam od lat jest na garnuszku telewizji publicznej (Kraków), czyli państwowej, czyli rządowej. Panie Sroka, jak Panu nie wstyd być takim hipokrytą!

Komentował Pawełek21-02-201318:28

Sroka jak sądzę zostanie odpowiednio oceniony przez swych chlebodawców za 2-3 lata.

Komentował Widz21-02-201318:35

Tragedią Polski jest to, że tacy ludzie jak ten Wasz Paweł Sroka, człowiek niedouczony, jak piszecie - po maturze - mało inteligentny i zepsuty etycznie - bojaźliwy, mają wpływ na rzeczywistość. Na przykład Sroka może dobierać materiały do prezentacji w Telewizji Kraków. Dziwię się, że nie telewizja nie zerwała z nim współpracy.

Komentował Gaweł21-02-201321:11

Ten Sroka to mały człowiek, który żyje z nas, bo to my płacimy na tę pseudotelewizję publiczną.

Dodaj komentarz

* - pole wymagane